Technologia

Najczęściej wyszukiwana elektronika w Google: co mówi nam o rynku tech?

Co roku w grudniu Google staje się dobrym wujkiem i udaje, że zbiera od nas te wszystkie dane tylko po to, by przygotowywać różne fajne rankingi. Jeden z najnowszych przedstawia listę najczęściej wyszukiwanej elektroniki 2017 roku. 

O dziwo okazuje się, że nawet laptop wyposażony w kartę GTX 1350 z 1024 jednostkami czyniącymi CUDA jest jednak za mało sexy, by wzbudzić zainteresowanie całego świata.

Jasne, pewna grupa zapaleńców na pewno patrzy na takie gadżety jak na Claudię Shiffer, albo przynajmniej na Klaudię Halejcio (to jakaś trzeciorzędna celebrytka, nie wiem nawet jak wygląda, ale pasowało), lecz sumarycznie rynkiem konsumenckiej elektroniki i tak trzęsą właściwie tylko dwie kategorie urządzeń – telefony oraz konsole. I świetnie, bo gdybym miał pisać choćby na temat inteligentnych lodówkozamrażarek, popełniłbym samobójstwo poprzez zamknięcie się w lodówkozamrażarce. A tak spróbuję skomentować ranking i zastanowić się dlaczego to akurat poniższe urządzenia „wyszukiwały się” w tym roku najlepiej.

10. Nokia 6

Siła nostalgii po raz pierwszy. Nokia 6 ma tyle samo charyzmy i charakteru, co kanapka z żółtym serem – jest w porządku, ale nie ma się czym podniecać. To zwykły, trochę nijaki smartfon ze średniej półki. Niezły, choć niewyróżniający się. Ale Nokia. Pierwsza NORMALNA Nokia od lat, nie licząc odświeżonej 3310. I to jak widać wystarczyło. 

9. OnePlus 5

OnePlusy odniosły taki sukces, bo wiele osób lubi„oszukiwać system”. Gdy kupią sprzet z topowymi podzespołami za pół ceny, wydaje im się, że rozbili bank, a prezesa takiego Apple czy Samsunga najchętniej by opluli. Jasne, Chińczycy robią porządne smartfony, lecz dotychczas dobre wyniki zawdzięczali w dużej mierze zadziornej kampanii „Flagship killer”.

Teraz OnePlus staje się coraz bardziej „lajfstajlowy”, a ceny kolejnych modeli zbliżają się niebezpiecznie do pułapów znanych z tych strasznych, znienawidzonych marek dojących klientów. Choć, jak widać, również w tym szaleństwie jest metoda.

„Piątka” trafiła do rankingu Google’a z trzech powodów. Po pierwsze, w tym roku twórcy chwalą się nie tylko mocą, ale też aparatem, czym zainteresowali wielu nowych klientów – niekoniecznie spędzających całe dnie na flashowaniu softu i pisaniu na forum XDA.  Dwa pozostałe to cycki Emily Ratajkowski w reklamach. Przynajmniej w przenośni. Czy co ona tam niby ma fajnego. Takie życie…

8. Oppo F5

Ta pozycja pokazuje, że gdzieś tam na świecie jest sobie inny internet i jest sobie inne życie. U nas Oppo nie istnieje, a to przecież jeden z największych producentów smartfonów na świecie. Mógłbym opisać Wam tu model F5 i pomądrzyć się na temat rdzeni procesorów MediaTek, ale tak naprawdę nie mam o nim pojęcia, a z GSMArena umiecie korzystać sami.

7. Razer Phone

Smartfony dla graczy, chleb dla graczy, gry dla graczy – co jeszcze? Wydaje mi się, że Razer Phone zawiódł trochę oczekiwania, bo nie różni się diametralnie od telefonów dla zwykłych śmiertelników. Jasne, wyświetlacz z odświeżaniem 120 Hz czy głośniki stereo są spoko, ale przydałyby się jeszcze jakieś usługi związane z grami (na przykład streaming) ekskluzywne dla tego modelu. I PODŚWIETLANE LOGO Z WENŻEM. Tak czy inaczej –  uważam, że Razer Phone’a wyszukiwał z ciekawości każdy gracz, a kupi mało kto. 

6. Nokia 3310

Siła nostalgii po raz drugi. Stoisko z Nokią 3310 było jednym z najbardziej obleganych na targach MWC 2017. Na szczęście ludzie spędzali przy nim średnio około 10 sekund, bo mniej więcej po takim czasie widać, że ten telefon to szajs, więc jakoś udało mi się do niego dopchać. Ok, może nie aż taki szajs, ale absolutnie nic ponad to, co oferują inne tanie komórki.  Cóż, i tak zdanie jakichś tam dziennikarzyn dla nikogo się nie liczy. Ludzie kochali lata temu Nokię, więc teraz będą kupowali – dla dzieci, wujków, dziadków i tak dalej. No i spoko, nie bronię – trudno się dziwić, że następca urządzenia, które trafiło kiedyś do ponad 120 milionów osób wzbudza zainteresowanie.

5. Xbox One X

Xbox One X to najpotężniejsza konsola w historii! Wprawdzie taki tytuł ma mniejsze znaczenie od honorów w stylu „największe imperium w historii” czy „największy pryszcz na nosie według Księgi Rekordów Guinessa”, bo trudno by najmocniejszy obecnie sprzęt pojawił się na rynku trzydzieści lat temu. Nowe = wydajne. Ale to właśnie dzięki podzespołom X był w tym roku na ustach wszystkich. Konsolowcy tęskniący za 4K patrzyli na niego z nadzieją, pecetowcy spod znaku #pcmasterrace chcieli się pośmiać i rozkręcać gównoburze, a normalni ludzie wykazywali zwyczajne, szczere zainteresowanie. Środgeneracje, walka z PlayStation – świat gier zmienia się na naszych oczach, więc trudno odwracać wzrok.

4. Samsung Galaxy S8

Możecie Samsunga lubić lub nie, ale bez Galaxy S8 na pokładzie, trend „bezramkowców” aklimatyzowałby się na rynku znacznie dłużej. Flagowiec wzbudzał pożądanie za sprawą stylistyki i właściwie to nadal trudno znaleźć bardziej efektowny telefon. Tak, czytnik linii papilarnych komfortowy jak podcieranie się papierem ściernym, telefon czasem łapie czkawkę i tak dalej, ale narzekanie na Koreańczyków jest już nudne, więc tym razem tylko pogratuluję.

3. Nintendo Switch

Switch miał w tym roku świetne gry, miał trafiony marketing, a do tego po prostu kusi ciekawą koncepcją. No i nie zapominajmy, że zdaniem wielu osób jest pierwszą konsolą stacjonarną (choć nie do końca) Japończyków od 2006 roku i premiery Nintendo Wii. Bo wiecie, Wii U wręcz prosiło się o bycie pomijanym – mylącą nazwą, beznadziejną pierwszą prezentacją i ubogą biblioteką gier, szczególnie na początku swojego krótkiego cyklu życia. W umysłach większości konsumentów, coś takiego jak Wii U w ogóle nie istniało. A potem nadszedł oryginalny Switch – i to wystarczyło, by znów rozbudzić zainteresowanie marką. Wydaje mi się, że porażka poprzedniej konsoli była tak naprawdę bardzo potrzebna. Choć dobra, bo filozofuję, analizuję, a tak naprawdę pewnie chodzi tylko o Zeldę i Mario.

2. iPhone X

O MÓJ BOŻE, REWOLUCJA! BRAK RAMEK? SZYBKIE ŁADOWANIE? BEZPRZEWODOWE ŁADOWANIE? MOŻE I INNI MIELI TO WCZEŚNIEJ, ALE APPLE ZROBIŁO TO… gorzej. Dobra, można śmiać się z wcięcia w wyświetlaczu i braku szybkiej ładowarki w zestawie, ale tak wielka zamiana w światku smartfonów Apple nie mogła przejść niezauważona. iPhone X jest dla użytkowników sprzętu marki niczym pierwszy wdech świeżego powietrza po długiej przejażdżce autobusem. W towarzystwie menela.

Świetny telefon, który nadrabia tracony przez kilka lat dystans do konkurencji. Pewnie – kosztuje bardzo dużo, lecz to sprzęt w kilku kwestiach futurystyczny, a we wszystkich istotnych nieodbiegający od topowych Androidów. Przybysz z przyszłości w oczach zatwardziałych wielbicieli giganta z Cupertino, jeden z ciekawszych i lepszych smartfonów na rynku w oczach każdego normalnego człowieka.

1. iPhone 8

Ej, a może Apple specjalnie nazwało swoje biedo-flagowce „ósemkami”, żeby tworzyć pozory zainteresowania? Gdybyśmy nie przypuszczali wcześniej, że to X zostanie ochrzczony jako 8, mało kto szukałby o nim informacji. iPhone 8 to ziewnięcie wśród smartfonów. I nie da się o nim napisać niczego ciekawego, bo jak mówi stare przysłowie, „i w Paryżu nie zrobią z gówna ryżu”.